O losach Flotylli Pińskiej w Dobczycach

Święto Flotylli Pińskiej

W ten weekend w Dobczycach mieliśmy szansę poznać losy osób związanych z Flotyllą Pińską. Podczas trzydniowego święta odbyło się wiele interesujących spotkań, konferencji i wydarzeń poświęconych pamięci tej polskiej flotylli rzecznej.

O tym, że historia Polaków i Białorusinów jest wspólną kartą historii obydwu narodów opowiadał w piątek w Miejskiej Bibliotece Publicznej Białorusin Ihar Melnikau. Ubrany w mundur Flotylli Pińskiej, wyposażony w replikę broni browning używanej na początku II wojny światowej wspominał zapomnianych bohaterów walk pogranicza Polski z Białorusią z 1939 roku.

Ihar Melnikau jest doktorem historii, autorem wielu książek o tematyce II wojny światowej i Flotylli Pińskiej. Jego ostatnia książka „Zapomniany korpus” dedykowana jest 100-leciu niepodległości Polski i Białorusi (w marcu 2018 roku obchodzono 100 –lecie Białoruskiej Republiki Ludowej). Książka poświęcona jest pierwszemu Korpusowi Polskiemu, który tworzył się na terenie Białorusi, z którego wywodzili się znamienici ludzie m.in. gen Władysław Anders. To historia okresu międzywojennego, która jest poważną kartą historii samej Białorusi. Jak mówił, na początku drugiej wojny światowej, 70 tysięcy Białorusinów walczyło w szeregach Wojska Polskiego. Podkreślał, że druga wojna światowa dla Białorusi rozpoczęła się 1 września 1939 roku, a nie jak podawało się do tej pory 22 czerwca 1941 roku.

W sobotę foyer Regionalnego Centrum Oświatowo-Sportowego wypełniły unikatowe kolekcje, do których dzień później dołączyli kolekcjonerzy w ramach VII Regionalnej Giełdy Kolekcjonerów. W ramach upamiętnienia historii Flotylli Pińskiej odbył się również II Turniej Szachowy im. Harcerzy Kresów Wschodnich zorganizowany przez TKKF Dobczyce oraz Marynarski Marsz w górach zorganizowany przez Małopolskie Stowarzyszenie Nordic Walking.

Burmistrz Paweł Machnicki uczestniczący praktycznie we wszystkich wydarzeniach w ramach Święta Flotylli Pińskiej, cieszył się z udziału tak znamienitych gości, kapitanów okrętów, ekspertów i historyków.

- Poznajemy część historii nie tylko po to żeby budować naszą tożsamość, żeby ją wzmacniać, żeby poczuć się narodem, ale także po to, by istnieć w Unii Europejskiej, uczestniczyć we współczesnych dziejach świata. – mówił burmistrz Gminy i Miasta Dobczyce.

Burmistrz podzielił się swoją osobistą refleksją na temat swojej rodziny, ojca, który gdzieś nad Prypecią, w rejonie ochrony pogranicza miał swój epizod. Podkreślił jak bardzo trudne były to dzieje i jak wpłynęły one na losy i historię rodziny. Poprzez losy konkretnych osób, rodzin odtwarzanie tej historii ma sens, by uczcić tych, którzy walczyli, którzy zginęli, którzy swoje losy związali z tamtymi stronami, tamtejszymi jednostkami wojskowymi. Burmistrz podziękował za inicjatywę, która jak wyraził nadzieję, będzie się rozwijać. Podziękowania te skierował przede wszystkim do organizatora wydarzenia – pana Jacka Bassary. Dzięki takim inicjatywom historia ta przetrwa i pójdzie dalej w świat.

W sobotę podziwiać było można również perełki motoryzacyjne, które zjechały się na błonia RCOS. 70 osób, miłośników starej motoryzacji wzięło udział w dwutygodniowej podróży po Polsce. Od 23 czerwca przemierzyli 3200 km z mniejszymi i większymi przygodami, bo stare samochody mają to do siebie, że psują się bez ostrzeżenia. Dobczyce były ostatnim przystankiem przed Krakowem. Trasa kończyła się na Zamku Królewskim na Wawelu, gdzie grupa złożyła kwiaty pod pomnikiem Marszałka Józefa Piłsudskiego.

Zebrani w niedzielę na błoniach Regionalnego Centrum Oświatowo-Sportowego w Dobczycach mogli zobaczyć również inscenizację potyczki granicznej z udziałem grup rekonstrukcyjnych.

Zwieńczeniem Święta Flotylli Pińskiej był koncert Teresy Werner.

Flotylla Pińska – temat wydawać by się mógł bardzo odległy, mało związany z Dobczycami, a jednak pojawili się na tym wydarzeniu potomkowie wojskowych służących we Flotylli Pińskiej. Bosman Jan Kurek, ojciec pana Marcina Kurka i dziadek pana Pawła Augustynka-Halnego służył na okrętach Flotylli Pińskiej. O jego dramatycznych losach opowiadali z sentymentem pokazując stare fotografie z okrętów wojennych. W 1939 roku, jak relacjonował wnuk Paweł Augustynek - Halny, kiedy rozpoczęły się walki dowódcy Flotylli Pińskiej widząc, że nie są w stanie przełamać natarcia Armii Czerwonej i wojsk niemieckich otrzymali rozkaz zatopienia statków i zniszczenia dokumentacji. Opowiadali o dramatycznych losach aresztowania dziadka, ucieczki z transportu jadącego do rosyjskich łagrów, cudownego uniknięcia rozstrzelania przez wojska rosyjskie i niemieckie podczas przeprawy przez rzekę oraz wielu tragicznych latach spędzonych w obozach koncentracyjnych, które przeżył jedynie dzięki sportowemu zacięciu (był w młodości lekkoatletą) oraz znajomości języka niemieckiego.

Więcej na ten temat można dowiedzieć się z:

http://www.augustynek.pl/jan_kurek/ostatni_swiadek/

http://www.augustynek.pl/jan_kurek/

http://www.augustynek.pl/jan_kurek/?page_id=24

https://www.facebook.com/JanKurekBosman/.

Głównym organizatorem Święta Flotylli Pińskiej było Stowarzyszenie Konstruktorzy Marzeń. Wydarzenie wspierane było przez Gminę Dobczyce i licznych partnerów.